środa, 17 marca 2010

Rozdział V - Misja

- Amiko! Jest misja, to znaczy możemy się na coś przydać!
- To znaczy, co to za zadanie?
- Podobno w królestwie niedaleko mają problem z niejakimi stworzeniami, na które mówi się harpie
- HARPIE! Cholera by to!
- Ale dużo dają za pozbycie się ich.
- Dużo mogą dawać, ale ja nie chce poświęcać czyjegoś życia, a to jest droga na pewną śmierć. Powiedz, że muszę się zastanowić czy na nią wyruszymy, a teraz dajcie mi dzień na przemyślenie, dobrze?
- No dobrze.
Centaur wyszedł, młoda dowódczyni została teraz sama.
Czy muszę ich narażać, oni nawet nie wiedzą na co się piszą, zginą zanim zaczną walkę, ale możliwość zarobku ich ciągnie. I co ja mam teraz zrobić.
Położyła się na łóżku i zaczęła machać nogami. W tym momencie usłyszała za sobą głos
- A ty jednak dalej się nie zmieniłaś. Może jak na dorosłą przystało, przestań mieć takie dziecięce odruchy.
Zaskoczona zauważyła Eriella.
- Co ty tu robisz, czy już ci nie wyjaśniłam wszystkiego!
- I co teraz zrobisz? Pójdziesz? Wiesz, że nie macie szans.
- A co ty o tym wiesz! To moja banda i nie obchodzi mnie nic innego niż oni!
- I w tym przypadku też się nie zmieniłaś, zawsze lubiłaś opiekować się innymi. Jesteś naprawdę słodka.
- Co ty se wyobrażasz?! Myślisz, że kim ty jesteś?!
- Hmmm.... Pomyślmy... Ostatnio byłem elfem,i wydaje mi się, że nim nadal jestem. Ale przy tobie straciłem tą pewność.
- To nie jest śmieszne, i wiesz co ci powiem, powoli zaczynasz mnie bardzo irytować.
w tym momencie chłopak popchnął Amikę na łóżko i się na niej położył. Tego było za wiele.
- A teraz co zrobisz? Potrafisz się obronić?
W pewnym sensie miał rację, nie dość że jest silniejszy to ona nie ma pod ręką nic czym mogła by się posłużyć, by się uwolnić. Po policzkach popłynęły łzy, objęła Eriella i przytuliła.
- I znów okazałam się słaba i beznadziejna.
- I tak jak zawsze płaczesz z byle powodu. Naprawdę nic a nic się nie zmieniłaś.
Otarł jej łzy. Po czym wstał i się rozejrzał po namiocie.
- No to gdzie ja będę spał? Zrobiła byś kiedyś tu porządek. A może to sugestia bym spał z Tobą?
Niebezpiecznie się zbliżył i wzrokiem starego erotomana zmierzył dziewczynę.
- Ty stary zboku. Tylko dla tego tu jesteś? Ty perwercie.
Wielka poducha z hukiem zatrzymała się na głowie chłopaka. I rozpoczęła się wielka bitwa na poduszki.
Zmęczeni po godzinnej walce bez jakiegokolwiek wyniku opadli na podłogę.
- Co teraz postanowisz? Zaryzykujesz życie i ludzi dla pieniędzy?
- Nie chodzi o to, że nie tylko my korzystamy, wyobraź sobie co teraz przeżywają tam mieszkańcy. Oni tam giną bez powodu i bez względu czy to dziecko, kobieta, mężczyzna. Nie ważne co ze mną ja chce im pomóc.
- Poświęcasz się dla innych, a jeśli to nic nie da? Co jeśli zginiesz, a to co się dzieje dalej będzie trwało?
- Gdybym tak wiecznie miała wątpliwości, to do niczego bym nie doszła, była bym zwykłą księżniczką, bez celu i charakteru.
- A teraz jesteś szczęśliwa?
Zapadła cisza, Amika zerwała się na nogi i wybiegła.
- Jutro ruszamy! Jadą ci, którym życie niemiłe! Reszta robi co chce! Nie ma obowiązku!
Wróciła do namiotu
-Zostajesz tutaj, moi ludzie na mój rozkaz ugoszczą cie jak króla, czy też jedziesz ze mną, ale wiesz co może się stać. Wybór jest twój.
- Znasz moją odpowiedź. Nie mogę cię zostawić bez opieki, nie ma takiej opcji. Jadę!
- To teraz czekamy na chętnych. I nie śpisz ze mną, tylko na podłodze.
Pokazała mu język.
- A jak zmarznę, to co?
- W skrzyni znajdziesz dodatkowe koce, i nie próbuj sztuczek bo pożałujesz.
Uśmiechnęła się chytrze.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz