- Amiko! Jest misja, to znaczy możemy się na coś przydać!
- To znaczy, co to za zadanie?
- Podobno w królestwie niedaleko mają problem z niejakimi stworzeniami, na które mówi się harpie
- HARPIE! Cholera by to!
- Ale dużo dają za pozbycie się ich.
- Dużo mogą dawać, ale ja nie chce poświęcać czyjegoś życia, a to jest droga na pewną śmierć. Powiedz, że muszę się zastanowić czy na nią wyruszymy, a teraz dajcie mi dzień na przemyślenie, dobrze?
- No dobrze.
Centaur wyszedł, młoda dowódczyni została teraz sama.
Czy muszę ich narażać, oni nawet nie wiedzą na co się piszą, zginą zanim zaczną walkę, ale możliwość zarobku ich ciągnie. I co ja mam teraz zrobić.
Położyła się na łóżku i zaczęła machać nogami. W tym momencie usłyszała za sobą głos
- A ty jednak dalej się nie zmieniłaś. Może jak na dorosłą przystało, przestań mieć takie dziecięce odruchy.
Zaskoczona zauważyła Eriella.
- Co ty tu robisz, czy już ci nie wyjaśniłam wszystkiego!
- I co teraz zrobisz? Pójdziesz? Wiesz, że nie macie szans.
- A co ty o tym wiesz! To moja banda i nie obchodzi mnie nic innego niż oni!
- I w tym przypadku też się nie zmieniłaś, zawsze lubiłaś opiekować się innymi. Jesteś naprawdę słodka.
- Co ty se wyobrażasz?! Myślisz, że kim ty jesteś?!
- Hmmm.... Pomyślmy... Ostatnio byłem elfem,i wydaje mi się, że nim nadal jestem. Ale przy tobie straciłem tą pewność.
- To nie jest śmieszne, i wiesz co ci powiem, powoli zaczynasz mnie bardzo irytować.
w tym momencie chłopak popchnął Amikę na łóżko i się na niej położył. Tego było za wiele.
- A teraz co zrobisz? Potrafisz się obronić?
W pewnym sensie miał rację, nie dość że jest silniejszy to ona nie ma pod ręką nic czym mogła by się posłużyć, by się uwolnić. Po policzkach popłynęły łzy, objęła Eriella i przytuliła.
- I znów okazałam się słaba i beznadziejna.
- I tak jak zawsze płaczesz z byle powodu. Naprawdę nic a nic się nie zmieniłaś.
Otarł jej łzy. Po czym wstał i się rozejrzał po namiocie.
- No to gdzie ja będę spał? Zrobiła byś kiedyś tu porządek. A może to sugestia bym spał z Tobą?
Niebezpiecznie się zbliżył i wzrokiem starego erotomana zmierzył dziewczynę.
- Ty stary zboku. Tylko dla tego tu jesteś? Ty perwercie.
Wielka poducha z hukiem zatrzymała się na głowie chłopaka. I rozpoczęła się wielka bitwa na poduszki.
Zmęczeni po godzinnej walce bez jakiegokolwiek wyniku opadli na podłogę.
- Co teraz postanowisz? Zaryzykujesz życie i ludzi dla pieniędzy?
- Nie chodzi o to, że nie tylko my korzystamy, wyobraź sobie co teraz przeżywają tam mieszkańcy. Oni tam giną bez powodu i bez względu czy to dziecko, kobieta, mężczyzna. Nie ważne co ze mną ja chce im pomóc.
- Poświęcasz się dla innych, a jeśli to nic nie da? Co jeśli zginiesz, a to co się dzieje dalej będzie trwało?
- Gdybym tak wiecznie miała wątpliwości, to do niczego bym nie doszła, była bym zwykłą księżniczką, bez celu i charakteru.
- A teraz jesteś szczęśliwa?
Zapadła cisza, Amika zerwała się na nogi i wybiegła.
- Jutro ruszamy! Jadą ci, którym życie niemiłe! Reszta robi co chce! Nie ma obowiązku!
Wróciła do namiotu
-Zostajesz tutaj, moi ludzie na mój rozkaz ugoszczą cie jak króla, czy też jedziesz ze mną, ale wiesz co może się stać. Wybór jest twój.
- Znasz moją odpowiedź. Nie mogę cię zostawić bez opieki, nie ma takiej opcji. Jadę!
- To teraz czekamy na chętnych. I nie śpisz ze mną, tylko na podłodze.
Pokazała mu język.
- A jak zmarznę, to co?
- W skrzyni znajdziesz dodatkowe koce, i nie próbuj sztuczek bo pożałujesz.
Uśmiechnęła się chytrze.
środa, 17 marca 2010
środa, 3 marca 2010
Rozdział IV - Intruz
W obozie dogasały ogniska, przy bramie (zapewne na warcie) spał pijany centaur. Amika po cichu minęła go prowadząc konia i weszła do obozowiska, nie miała ochoty nawet krzyczeć na bandę za to, że się mnie potrafią ogarnąć. Jak by nigdy nic weszła do namiotu i poszła spać. O świcie gdy banda zauważyła konia szefowej od razu rzucili się do sprzątania, jednak Amika nie wyszła z namiotu przez kolejne 3 dni. Zaniepokojona banda w końcu wysłała do namiotu Askavara, gdy ten wszedł do środka znalazł przywódczynie zwiniętą w kłębek w kącie.
-Pani co się stało?
-A to ty Askavar. Nie nic się nie stało, zaraz wyjdę, tak tylko się zasiedziałam...
-Pani "zasiedziałaś" się 3 dni....
-Naprawdę?! No cóż tak bywa
Z wysiłkiem utworzyła radosny wyraz twarzy, i jednym zwinnym ruchem wstała
-Chodźmy, nie każmy im dłużej siedzieć w niepewności...
Wyszli z namiotu, cała banda stała i czekała by się dowiedzieć co jest grane.
-Przepraszam miśki za moją nieobecność.... Małe komplikacje były. Ale jest już w porządku, mam nadzieje, że nie zjedliście całych zapasów żywności i być może ktoś coś słyszał by była potrzebna pomoc...
Nastała cisza, słychać było przyspieszone bicia kilkudziesięciu serc, szum opadającego liścia i czyjś ściszony oddech, ktoś ich obserwował. Amika zamknęła oczy, szukałą teraz dźwięku, który ją zaniepokoił. Czyżby jakiś szpieg?! Znalazła siedział ukryty w gałęziach drzewa na obrzeżu obozu. Ale co teraz mam zrobić?! Oczy bandy padały na nią pytająco. Czemu ucichła? I po co zamyka oczy? Jeden ruch i znikła.
-Jeden fałszywy ruch, a zginiesz!
Przyłożyła sai'e do pleców obcego, oczy bandy podążyły za krzykiem, jednak nie mogły znaleźć tego czego szukały.
-Kim jesteś? I czego tu szukasz?
Obcy w tym momencie spróbował wytrącić broń z rąk przeciwnika, lecz skończyło się na tym że wylądowała na ziemi, a Amika na nim przykładając teraz ostrza do jego szyi. Po chwili ta jednak odskoczyła od obcego. Białowłosy elf podniósł się z ziemi.
-Eriell czy ty naprawdę tak szybko chcesz umrzeć? Czego tu szukasz?
-No cóż na początek powiem cześć. A co do "Czego tu szukasz" to muszę powiedzieć, że ciebie.
-A po co jeśli można wiedzieć?
-No cóż ostatni rozkaz twego ojca, mam cię chronić.
Z tymi słowami dziewczyna zesztywniała. Znała to uczucie, smutek mieszany ze wściekłością, nie chce by ktoś znów łamał obietnice.
-To raczej był twój obowiązek, a nie rozkaz. Czyż nie urodziłeś się by mnie chronić. Ale okazało się, że ja nie chce być chroniona przez ciebie, jak widzisz radze sobie doskonale. Możesz wracać!
-Amika zrozum, zależy mi by nic się nie stało.
-Ale mi nic nie grozi! Jest mi dobrze i sobie radze. A teraz WYNOŚ SIĘ!
Eriell popatrzył jeszcze raz na Amikę próbując zrozumieć jej postępowanie, wiedział jedno, jak znajdzie jej motyw ucieczki, znajdzie odpowiedzi wszelkich pytań
-Pani co się stało?
-A to ty Askavar. Nie nic się nie stało, zaraz wyjdę, tak tylko się zasiedziałam...
-Pani "zasiedziałaś" się 3 dni....
-Naprawdę?! No cóż tak bywa
Z wysiłkiem utworzyła radosny wyraz twarzy, i jednym zwinnym ruchem wstała
-Chodźmy, nie każmy im dłużej siedzieć w niepewności...
Wyszli z namiotu, cała banda stała i czekała by się dowiedzieć co jest grane.
-Przepraszam miśki za moją nieobecność.... Małe komplikacje były. Ale jest już w porządku, mam nadzieje, że nie zjedliście całych zapasów żywności i być może ktoś coś słyszał by była potrzebna pomoc...
Nastała cisza, słychać było przyspieszone bicia kilkudziesięciu serc, szum opadającego liścia i czyjś ściszony oddech, ktoś ich obserwował. Amika zamknęła oczy, szukałą teraz dźwięku, który ją zaniepokoił. Czyżby jakiś szpieg?! Znalazła siedział ukryty w gałęziach drzewa na obrzeżu obozu. Ale co teraz mam zrobić?! Oczy bandy padały na nią pytająco. Czemu ucichła? I po co zamyka oczy? Jeden ruch i znikła.
-Jeden fałszywy ruch, a zginiesz!
Przyłożyła sai'e do pleców obcego, oczy bandy podążyły za krzykiem, jednak nie mogły znaleźć tego czego szukały.
-Kim jesteś? I czego tu szukasz?
Obcy w tym momencie spróbował wytrącić broń z rąk przeciwnika, lecz skończyło się na tym że wylądowała na ziemi, a Amika na nim przykładając teraz ostrza do jego szyi. Po chwili ta jednak odskoczyła od obcego. Białowłosy elf podniósł się z ziemi.
-Eriell czy ty naprawdę tak szybko chcesz umrzeć? Czego tu szukasz?
-No cóż na początek powiem cześć. A co do "Czego tu szukasz" to muszę powiedzieć, że ciebie.
-A po co jeśli można wiedzieć?
-No cóż ostatni rozkaz twego ojca, mam cię chronić.
Z tymi słowami dziewczyna zesztywniała. Znała to uczucie, smutek mieszany ze wściekłością, nie chce by ktoś znów łamał obietnice.
-To raczej był twój obowiązek, a nie rozkaz. Czyż nie urodziłeś się by mnie chronić. Ale okazało się, że ja nie chce być chroniona przez ciebie, jak widzisz radze sobie doskonale. Możesz wracać!
-Amika zrozum, zależy mi by nic się nie stało.
-Ale mi nic nie grozi! Jest mi dobrze i sobie radze. A teraz WYNOŚ SIĘ!
Eriell popatrzył jeszcze raz na Amikę próbując zrozumieć jej postępowanie, wiedział jedno, jak znajdzie jej motyw ucieczki, znajdzie odpowiedzi wszelkich pytań
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)