Naszyjnik na szyi Amiki wyglądał, jak był by dla niej przeznaczony, przez dłuższy czas się mu przyglądała. O co tu w tym wszystkim chodzi? W pokoju mogła znaleźć prawie wszystko, oprócz swoich rzeczy. Bez broni czuła się nieswojo, więc bez wahania złapała znalezione monety, postanowiła wyjść z zamku.
Idąc ulicą, widziała mnóstwo różnych ludzi, pełno kramów, uśmiechów na twarzach kupców, zachowywali się tak pozytywnie.
- Panienko, może pani kupi jabłuszko? Soczyste, zdrowe i świeżutkie, dzisiaj zrywane, słodkie i do tego chrupiące, proszę spróbować!
Zielone, zarumienione lekko, błyszczące, nie było możliwości by nie spróbować. Zanurzenie zębów w owocu porównała do lat dzieciństwa, najlepszych, najpiękniejszych wspomnień. No cóż i tak Amika kupiła cały kosz jabłek i poszła dalej. Szukała stoiska z bronią lub chociaż kuźni kowala, ale na nic. Zawiedziona podeszła do stoiska starej krawcowej, suknie piętrzyły się na stoisku prawie zasłaniając całą babuleńkę.
Już się nachylała by się zapytać gdy z tłumu dało się słyszeć krzyk: "ZŁODZIEJ! UKRADŁ MOJĄ SAKWĘ"
Amika pobiegła za głosem, stał tam tłum zgromadzony w kółku , a w środku starzec klęczał na kolanach i płakał, nagle na tyłach stoisk zobaczyła ruch, ktoś uciekał, to pewnie złodziej. Nie zważając na suknie popędziła za nim. Goniła przez cały rynek i wbiegli w uliczkę, uciekinier po oknach wspiął się na dach, gdy Amika trzema susami odbiła się od ścian i wylądowała tuż przed nim. Młodym mężczyzną, z zadziornym błyskiem w oku, zerknął na dziewczynę
- No, no panienko, to było godne podziwu, a teraz pozwól że zgadnę, jesteś nową pupilką naszego samozwańczego księcia drani? Patrząc po tobie pewnie tak, taka suknia, te zdolności. Powiedz mi jedno, jak to zrobił, że cię teraz posiada?
- Nie wiem o czym mówisz, jaki książę? Sama nie wiem co tu robię, ale przynajmniej pomagam tamtemu panu odzyskać sakwę. Więc pozwól, że załatwimy to delikatnie i po grzeczności. Proszę cię oddaj mi ją
- Nie wiesz co tu robisz? A to dobre. I pomagasz kupcom tak? więc pomagasz zabijać porządnych ludzi, którzy tu są cały czas okradani. No cóż pewnie nie widziałaś obrzeży miasta? Jak żyje prawdziwy lud? Pójdź ze mną a oddam ci sakwę
- Dobrze, ale wiedz, że jeden fałszywy ruch i nie żyjesz
- A co mi zrobisz? Tu nie masz broni jeśli nie jesteś żołnierzem księciunia- Chłopak spojrzał na dziewczynę, uśmiechnął się - Zatłuczesz mnie jabłuszkiem?
- By zabić nie trzeba broni, a teraz prowadź póki cię jeszcze słucham.
I ruszyli, po dachach, jak te dzikie koty, zwinnymi ruchami przeskakiwali z dachu na dach, zatrzymali się na dzielnicy, gdzie domy same się walił, ludzie byli brudni, smutni i strasznie wychudzeni.
-Masz to są uroki naszego miasta, znajomi księciunia, żyją sobie jak szlachta, a reszta nie jest ważna. A tu masz tą sakwę, ale pomyśl, że za te pieniądze dało by się nakarmić połowę tej biedy.
Amika z przerażeniem rozglądała się, jak to możliwe, łzy same napływały jej do oczu. To z takich miejsc wyciągała swoich ludzi, to takim ludziom pomagała.
- Proszę najjaśniejszej panienki
Z zamyślenia elfkę wyrwała mała blond włosa dziewczynka
- Ma panienka bardzo ładną suknię, czy jak dorosnę też będę taką miała? Wyglądaj jak płomienie, a pani w niej ślicznie wygląda.
Dziewczynka dała jej czerwonego kwiatuszka, uśmiechnęła się i odbiegła
- Widzisz to też ludzie tylko inaczej traktowani.
- Skoro uważasz mnie za wroga to czemu mi to pokazujesz?
- Bo nie jesteś wrogiem, gdybyś była jak tamci, zabiła byś mnie od razu jak byś złapała. A ty jednak mnie wysłuchałaś, poszłaś ze mną i nawet zapłakałaś nad naszym losem. Nie jesteś zła, dlatego tym bardziej mnie ciekawi co tu robisz? Porozmawiał bym z tobą więcej, ale zaraz będą cię szukać, musisz wracać. Ale jeszcze się zobaczymy
Nieznajomy złapał Amikę za ramiona i pocałował
- Kolejny dowód, że jesteś dobra nie przyłożyłaś mi za to
Uśmiechnął się i wbiegł w jakąś uliczkę. Po chwili do Amiki dobiegło dwóch strażników
- Panienko nic ci nie jest, chodźmy lepiej stąd to nie jest dla panienki miejsce
***
Sakwa wróciła, do właściciela. Jednak Amika nie chciała słuchać podziękowań skierowała się s powrotem do zamku.
W drzwiach spotkała dwóch strażników
- Gdzie jest pan tego zamku, chcę z nim natychmiast rozmawiać
_ Przykro mi panienko, ale wyjechał i nie wiadomo kiedy wróci, ale jak już będzie to damy znać
- Dziękuje
Elfka skierowała się wprost do sypialni, nie miała już na nic ochoty. Wchodząc do pomieszczenia poczuła jednak, że ktoś w nim jest...
Podoba mi sie tylko dlaczego nie masz gadżetu obserwowania ?
OdpowiedzUsuńNo właśnie poprosimy o gadżet obserwowania :)
OdpowiedzUsuńCiekawy tekst, popieram dziewczyny :)
OdpowiedzUsuńchętnie nadrobię wcześniejsze rozdziały :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam Cię i życzę cudownego tygodnia ! :)
ANRU,