środa, 28 lipca 2010

Rozdiał VII - Kim jesteś?

Amika poczuła, że leży na czymś miękkim i otulona delikatnym materiałem. Coś jej nie pasowało, ale tłumaczyła to sobie złym snem. Przecież to że uciekła z zamku, że dowodziła grupą zwyrodnialców, i na dodatek ten dziwny atak. Takie rzeczy się w życiu nie zdarzają. Czekała teraz, na świeży zapach chleba z dżemem z jarzębiny i jagód, oraz delikatny głos Eriela, mówiący "Wstawaj nasza gwiazdeczko, nie śpijmy do obiadu". Jednak nic się nie działo, otworzyła oczy... To nie była jej sypialnia. Leżała w wielkim łożu w ogromnej sali utrzymanej w zestawieniu kolorów czerwieni i czerni. Była całkowicie zaskoczona, co się dzieje, to nie jest mój dom. Wyjrzała przez okno, zamiast zobaczyć lasy, słońce odbijające się w kroplach rosy na drzewach ujrzała wioseczkę otoczoną bezdrzewną równiną. W myślach zadała sobie pytanie "Gdzie jestem?". Zaczęła rozglądać się po pomieszczeniu, na skrzyni przy łóżku leżała sukienka czerwono-czarna, to było trochę dziwne. Rozejrzała się jeszcze raz, nikogo nie było w pomieszczeniu, ściągnęła biała koszulę (nie wiadomo jak się na niej znalazła) i założyła przygotowaną przez kogoś suknię. Pasowała idealnie, i była niesamowita, prawie ie czuło się jej na sobie. Mimo, że sprawiała wrażenie naprawdę ciężkiej, była leciutka jak piórko. Teraz tylko trzeba znaleźć coś lub kogoś kto pomoże jej się odnaleźć w całej sytuacji. Wyszła z sypialni. weszła w ciemny korytarz, i pomimo mnóstwa świec i delikatnych materiałów na ścianach, wydawał się złym i strasznym miejscem. Korytarz był długi, ale nie było żadnych drzwi, szło się i szło cały czas prosto, gdy nagle znalazła wielkie brązowo, rzeźbione w drewnie drzwi. Ukazane na nich sceny były dość niezwykłe. Ukazane były wszystkie żywioły jednak związane łańcuchami, które były połączone z kluczem. Poniżej był wyryty napis "Gwiazda obudzi wszystkich". Niezbyt sensowne i nie zaba rdzo dopasowane do otoczenia.
Amika pchnęła drzwi, musiała sobie trochę pomóc nogą. Jej oczom ukazała się wielka sala, zapewne balowa. Pod ścianami stały wielkie stoły, jednak nie nakryte. Nad samym środkiem sali wisiał wielki żyrandol z świec w kształcie tańczących nimf. Na podłodze pod widowiskowym żyrandolem leżało pudełeczko, Amika podeszła i wzięła je w ręce. W pudełku znajdował się naszyjnik z kamieniami wprost wyglądającymi jak najprawdziwsze płomyki.
- I jak ci się podoba Gwiazdko?
Erie? Tylko on tak się do mnie zwracał, ale co on tu do licha robi?
-Eriel? Gdzie jesteś? Gdzie My jesteśmy?
-Nie wiem kim jest ten twój Eriel moja księżniczko, ale powiem ci, że jesteśmy w Samalow, na zamku królewskim.
Na jednym z końców sali coś się poruszyło, jakaś postać stała pod ścianą.
- Kim jesteś i co ja tu robię?!
- Naszyjnik pasuje ci do oczu i włosów, był bym zadowolony gdybyś go założyła.
Amika zerknęła na naszyjnik, to nie były kamyki w kształcie płomyków, to były najprawdziwsze płomyki zamknięte w szkle, ale jak? I dlaczego nie odpowiedział na pytanie
- KIM JESTEŚ?
- Wkrótce się dowiesz. a teraz się rozgość, nasze miasteczko jest bardzo atrakcyjne, a kupić możesz sobie wszystko co zechcesz pieniądze znajdziesz w swojej sypialni
W miejscu gdzie znajdywała się postać nastała pustka i cisza. Amika usiadła na podłodze i patrząc się na naszyjnik zastanawiała się co się dzieje, pogubiła się całkowicie.