piątek, 16 kwietnia 2010

Rozdział VI - Czarne kwiaty

-Nie podoba mi się ta cała wyprawa.
Rzekł Elf jadący za Amiką
- Czyżby wielki i nieustraszony Eriell się bał, chyba słysze jak się trzęsiesz kolanami.
Dziewczyna wyszczerzyła się złośliwie
- Jak chcesz możesz wrócić, dla nas to nawet będzie lepiej
- Tak łatwo się mnie nie pozbędziesz
- Jeszcze zobaczymy...
Nastała cisza jedynie było słychać stęp koni, szum liści i śpiew ptaków, który stawał się cichszy. Amika czuła, że coś jest już nie daleko, a może są już u celu. Ptaki ucichły.
- Chłopaki tu zostawiamy konie, Eriell się nimi zajmie do naszego powrotu
- Ale ja idę z wami!
- A kto tak powiedział? Pozwoliłam ci jedynie z nami jechać, a teraz zajmij się końmi. My za chwilę wrócimy.
Elf skłonił jedynie głowę i odszedł
- Pani nie jesteś dla niego, no powiedzmy trochę za szorstka?
Spytał Askavar.
- Z nim tak trzeba!
Warknęła i poszła na skraj lasu. Rozciągała się tu duża polana pełna czarnych kwiatów, nie dało się czuć wiatru, panowała całkowita cisza. Zaraz się zacznie. jeszcze tylko odwróciła się i zobaczyła swoją bandę, byli gotowi pójść za nią nawet na śmierć. Ale czy warto?
- Ja pójdę pierwsza wy zaraz za mną. I pamiętajcie rozglądajcie się we wszystkie strony nawet w niebo!
Szli po woli, rozglądając się, ale nic się nie działo. Nagle krzyk jednego z towarzyszy przerwał ciszę.
Ale gdy wszyscy się odwrócili w stronę dźwięku, byli zaskoczeni, patrzyli w pustą przestrzeń.
- Kto znikł? Szybko!
Wszyscy się rozejrzeli
- Imara brakuje!
- Cholera, więc to tak! Wycofujemy się! Musimy uciekać jak najdalej! UCIEKAJCIE!
Ciemne postacie pojawiały się znikąd, łapały tego kto był najbliżej i znikały

*

- Zostań tutaj! Co ona se myśli, że jestem jakimś koniuchem. Jednak nadal jest rozpieszczoną księżniczką, ale wyładniała, to mogę przyznać. No ale ostatnio jak ją widziałem to była dziewczynką biegającą z lalkami, a od tego czasu trochę minęło.
Eriell uśmiechnął się do swoich myśli. nagle ci co zdążyli uciec z polany wskakiwali na konie i uciekali. Elf nie wiedział co się dzieje, jedynie domyślał, że coś naprawdę złego. Złapał krasnoluda, który koło niego przebiegał i jednym zwinnym ruchem przysunął do twarzy.

*

-Kim, a raczej czym jesteście?!
Amika w odpowiedzi usłyszała jedynie szorstki śmiech, jednak jej nie było tak wesoło.cienie pojawiały się przy niej i znikały, bawiły się nią.
- Zostawcie nas w spokoju, nic wam nie zrobiliśmy, odejdźmy w swoje strony w pokoju.
- Nasz pan ma względem ciebie inne plany księżniczko...
Śmiech jak by zaczął się rozmywać, po chwili poczuła uścisk w brzuchu, a polana przed jej oczami zaczęła się rozmywać zapadła ciemność.....

*

-Nie wiem gdzie ona jest. Krzyknęła by uciekać i uciekliśmy, no niektórym się nie udało, a co z nią to nie wiem była w tyle. Wybacz, ale naprawdę nie wiem gdzie ona jest.
Eriell puścił wystraszonego krasnoluda i ruszył w stronę polany.
- Choćby nie wiem co muszę Cię znaleźć i obiecuje, że mi to się uda.....